|
|
|
|
|
 |
 |
 |
 |
 |
|
Kuźnia |
Wojciech Sławiński
Istotą "obróbki plastycznej metalu" - jak określiłby pracę kowala współczesny technolog - jest otrzymanie końcowego wyrobu tylko
poprzez odpowiednie zgniatanie, wydłużanie czy rozklepywanie materiału. Są to czynności znane chyba każdemu z nas, choćby z zabawy
z plasteliną. Podobieństwo kucia żelaza i lepienia z plasteliny jest nawet głębsze, niż wydaje się to na pierwszy rzut oka. Żelazo -
podobnie jak zimna plastelina - jest twarde i kruche, mięknie dopiero po ogrzaniu, choć oczywiście jego temperatura musi być bez
porównania wyższa. Popularne porzekadło "Kuj żelazo póki gorące" jest więc jak najbardziej zgodne z prawdą, choć samo pojęcie "gorące"
niewiele mówi nam o rzeczywistej temperaturze kutego żelaza. Dawny kowal nie miał możliwości dokładnego, obiektywnego określenia
temperatury kutego metalu. Mógł ją określić tylko po kolorze żaru, dlatego bardziej precyzyjną jest stosowana w kowalstwie zasada,
aby kuć żelazo tylko wtedy, kiedy ma kolor czerwonego lub żółtego żaru. Współczesny kowal, mając do dyspozycji duże kowadło, ciężkie
młotki i praktycznie nieograniczoną ilość żelaza, nagrzewa metal do maksymalnej temperatury i kuje go silnymi uderzeniami młota.
Nieuniknione przy tego typu obróbce niedokładności usuwane są przez późniejsze szlifowanie. Taki styl pracy był nie do przyjęcia dla
kowala starożytnego. Podczas kucia w temperaturach bliskich 1000°C, na powierzchni żelaza powstają wyraźne wżery spowodowane jego
gwałtownym utlenianiem, duża też część metalu odpada w postaci zgorzeliny. Widoczne na powierzchni wielu zachowanych przedmiotów
żelaznych ślady delikatnych uderzeń młotka dowodzą, że w starożytności kucie było nie tylko obróbką zgrubną, ale i wykończającą, a
brak wspomnianych wżerów wskazuje na jej prowadzenie - przynajmniej w ostatnim etapie - w temperaturze, co najwyżej czerwonego żaru
(~ 700 °C). Najprawdopodobniej na gorąco wykuwano w całości tylko większe przedmioty, nie wymagające zachowania dokładnego kształtu.
Odkuwki niewielkie, lub też fragmenty wymagające precyzyjnego wykończenia, obrabiano następnie w temperaturach rzędu 500 ÷ 700 °C, a
nawet zupełnie na zimno. Jednak kucie na zimno stopniowo utwardza materiał, co może prowadzić do jego rozwarstwiania i pękania. Aby
tego uniknąć, co pewien czas należy kuty przedmiot rozgrzać do czerwoności, co powoduje jego ponowne zmięknięcie. Początkowo kuto
wyłącznie niewielkimi młotkami, a więc z tzw. wolnej ręki, a dopiero na samym końcu z użyciem punc i ewentualnym retuszem za pomocą
pilnika i osełki. Dzięki temu możliwe było trzymanie bezpośrednio w ręku opartego na kowadle przedmiotu, co dodatkowo zwiększa precyzję
uderzeń. Bardziej przypominało to pracę dzisiejszego złotnika niż kowala. Skromne w porównaniu z dzisiejszym wyposażenie starożytnej
kuźni, brak spawarki, wiertarki, szlifierki czy choćby dużego kowadła, zmuszały dawnego kowala do stosowania nieraz bardzo
czasochłonnych technik, o których często mamy już tylko mgliste pojęcie. Właśnie ta czasochłonność ogranicza zakres naszych pokazów
do demonstracji wykonania jedynie najprostszych przedmiotów, takich jak klamry i okucia pasów, groty do strzał i oszczepów, nożyki.
 NOŻYK SIERPIKOWATY
 ŻELAZNE OKUCIA PASÓW
|
|
|
|
|
|
 |
|
|
|
 |
|
|
|